• Wpisów:746
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 10:55
  • Licznik odwiedzin:374 144 / 3419 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Natura, jak kochanek, pociąga nas i wabi, zresztą wszyscy jesteśmy jej dziećmi i żywimy się jej darami. Niezależnie od cudów nowoczesnej techniki dopiero powrót na łono natury przywraca nam siły witalne. Choćby medycyna dokonywała nieprawdopodobnych postępów, moc lecznicza przyrody w dalszym ciągu jest najlepszym lekarstwem. Warto więc korzystać z jej darów. Dzisiejszy wpis poświęcam trzem olejom - kokosowemu, lnianemu i z pestek słonecznika. Kobiety intuicyjnie sięgały po nie od wieków. Jakie mają zastosowania? Zapraszam do dalszej lektury.
*Olej kokosowy* otrzymuje się z tłoczonych na zimno świeżych orzechów palmy kokosowej. Ma gęstą konsystencję masła i biały kolor. Wyróżnia go piękny i delikatny zapach. Olej kokosowy dobrze znany jest w kuchni czy w kosmetyce- doskonale nawilża skórę i nadaje się do pielęgnacji włosów. Ciekawi mnie jednak, czy słyszałyście o efektach, jakie przynosi *ssanie oleju kokosowego?* Przeczytałam o niej kilka tygodni temu na blogu Agnieszki Maciąg. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała. Cały trik polega na tym, że bierzemy (zaraz po przebudzeniu) łyżkę oleju kokosowego i płuczemy nim jamę ustną około 15-20 minut. Dobrze jest też „cedzić” olej przez zęby. Po całym zabiegu dokładnie płuczemy usta wodą i myjemy ząbki. *Jakie są korzyści ssania oleju kokosowego?* Oczyszczenie zatok, zdrowe gardło, gładka skóra, totalna detoksykacja, bielsze zęby, zdrowsze dziąsła, świeży oddech, zwiększona odporność organizmu. Najlepsze jest to, że ta metoda naprawdę działa! W Internecie znajdziecie mnóstwo artykułów na ten temat. Polecam przeczytać i stosować tę metodę, bo naprawdę warto.
*Olej lniany* ma specyficzny smak, który nie każdemu przypada do gustu. Jest doskonały do sałatek, ale również doskonale sprawdzi się w pielęgnacji naszych włosów. Zabieg olejowania włosów stał się w ostatnich latach niezwykle popularny i niewątpliwie są ku temu ważne powody. Pielęgnowane tą metodą włosy są znacznie mocniejsze, piękniejsze i zdrowsze. *Olej lniany* można używać zarówno na końcówki, jak i do skóry głowy. Najlepiej stosować go na noc - warto posmarować nim całe włosy (lekko zwilżone), a następnie rano umyć. Dla osób z długimi włosami zaleca się olejowanie włosów na całej długości wraz ze skórą głowy, w którą delikatnie wmasowujemy olej. Długie włosy dobrze jest następnie ułożyć w warkocz – pod głowę można podłożyć ręcznik, aby nie przetłuścić pościeli. Rano głowę należy delikatnie umyć i wysuszyć. Taki zabieg należy powtarzać przynajmniej 2 razy w tygodniu – poprawa kondycji włosów będzie już po kilku zastosowaniach, ale najbardziej spektakularne efekty osiągniemy po 2-3 miesiącach.

*Olej z pestek słonecznika* jest nadzwyczaj bogaty w lecytynę i witaminy. Zalecany dla skóry tłustej i mieszanej. Ma bogaty skład: 90% NNKT, woski, lecytyna, karoteny, witamina E. Dobrze się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. Wzmacnia bariery naskórkowe, doskonale zmiękcza i wygładza skórę. Ma działanie przeciwrodnikowe, przeciwzapalne i normalizujące. Nie powoduje tworzenia się zaskórników. Ja stosuję go do demakijażu twarzy. Sprawdza się doskonale. Można go również dodawać do kąpieli zamiast emolientów. Można go używać do masażu. Pomaga rozluźnić napięte mięśnie karku i pleców, spowodowane np. stresem . Oleje można dostać w sklepie http://www.olejowyraj.pl/
*Stosujecie oleje w pielęgnacji ciała i włosów? Może macie jakieś olejowe patenty?*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (31) ›
 

 
Wypielęgnowane dłonie i zadbane paznokcie pomalowane lakierem o modnym odcieniu świadczę nie tylko o tym, że lubimy dbać o urodę, ale również o tym, że chętnie podążamy za trendami. Chcemy wyglądać kobieco, elegancko i na czasie. W moim wypadku chodzi jeszcze o ogromny komfort. Lakiery hybrydowe towarzyszą moim paznokciom od ponad dwóch lat. Już nie wyobrażam sobie malowania ich zwykłymi lakierami.
Kiedyś dostawałam szału malując pazurki tradycyjnymi lakierami. Ciągłe poprawki doprowadzały mnie do białej gorączki. Poza tym długie czekanie aż lakier wyschnie, odbijanie się poduszki na płytce czy odpryski podczas kąpieli, wyprowadziłyby z równowagi nawet anioła. Z lakierami hybrydowymi mamy ten komfort, że pazurki malujemy raz na 3 tygodnie. Lakiery, które Wam prezentuję to produkty *NC Nails Company* https://nailscompany.eu/pl/
Zdecydowałam się na sześć kolorów a także bazę i top coat. Jeśli chodzi o lakiery hybrydowe to paleta barw jest tu ogromna. Każda z kobiet, bez względu na styl i upodobania, na pewno znajdzie w ofercie marki coś dla siebie. Z całego serca polecam Wam tę bazę bo moim zdaniem jest doskonała. Świetny pędzelek, genialna trwałość, mocna i bardzo twarda, idealna do przedłużania, rekonstrukcji naturalnej płytki. https://nailscompany.eu/pl/szukaj?controller=search&;orderby=position&orderway=desc&search_query=repair
Wróćmy jednak do lakierów. To co jest ich olbrzymią zaletą to trwałość, dobra pigmentacja, duża gamma kolorystyczna, odpowiednia konsystencja, efektowna i modna stylizacja paznokci. Wystarczą dwie cienkie warstwy lakieru, aby uzyskać pożądany efekt. Dwa z sześciu lakierów na które się zdecydowałam, pochodzą z *weneckiej kolekcji lakierów hybrydowych wiosna/lato 2017* https://nailscompany.eu/pl/732-wenecka-kolekcja-lakierow-hybrydowych-wiosnalato-2017 Kolory, które wybrałam z tej serii to odcień Rosato (idealny do frenchu) oraz Cielo Veneziano. Ten ostatni przypomina niebo nad tym pięknym miastem i takie jest dosłowne tłumaczenie jego nazwy.
Bardzo pozytywnym zaskoczeniem okazał się dla mnie lakier Saffron. Od dawna poszukiwałam takiego pastelowego/ baby pink lakieru. Strzałem w 10 okazał się również przepiękny kolor dark orchid i masqerade https://nailscompany.eu/pl/541-lakiery-hybrydowe Zdecydowałam się również na pyłek holograficzny, który przepięknie mieni się w słońcu i kosztuje tylko 12 złotych https://nailscompany.eu/pl/holo-powder/2830-holo-powder-3g.html
Jeśli tak jak ja cenicie sobie komfort noszenia hybryd i lubicie wybierać spośród olbrzymiej palety kolorystycznej to koniecznie zerknijcie do NC Nails Company! Uprzedzam- ciężko zdecydować się tylko na jeden lakier ◕‿◕
  • awatar Blush me: Prześliczne paznokcie. Najbardziej podoba mi się kolorek aqua :)
  • awatar Keep Calm and Go Shopping: Przepiękne paznokcie. Ja sama nie maluję paznokci, ale podobają mi się takie kolory na paznokciach :)
  • awatar Shea24: Uuuuu, cudownie wygląda! Jak już zapuszczę te paznokcie to zamówię kilka kolorów :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (53) ›
 

 
Małe co nieco dla miłośników książek. *10 maja 2017 roku odbyła się premiera książki wydawnictwa IUVI http://iuvi.pl/ „Lato Eden”.*

Ten dzień zaczął się normalnie. Wstałam, zrobiłam sobie kreski eyelinerem, naciągnęłam rękawy na tatuaże i poszłam do szkoły. Brzmi znajomo?

Wkrótce jednak okazało się, że to nie będzie zwykły dzień…

Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko.

Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało…

Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka – prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę.

Czy zdąży na czas?
Polecam przeczytać! Świetna pozycja od której ciężko się oderwać. Porusza ważne i trudne tematy, takie jak przyjaźń, przemoc, bezwarunkowa miłość, przywiązanie. "Lato Eden" to lektura poruszająca, wzbudzająca emocje, dająca do myślenia. Pióro autorki Liz Flanagan jest naprawdę dobre.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (36) ›
 

 
Słyszałyście o nowych pomadkach *Bourjois- Rouge Laque* ? Moim zdaniem to kolekcja bardziej trafiona niż Rouge Edition Velvet. Jestem posiadaczką odcienia 01 o nazwie Majes'pink.
Kolor pomadki jest intensywny. Rouge Laque- Bourjois świetnie rozprowadza się po ustach, jest bardzo plastyczny. Wykończenie nie jest ani matowe ani błyszczące. Usta wyglądają raczej na delikatnie nawilżone, satynowe. Nie są sklejone. Efekt jest rewelacyjny.Nie podkreśla u mnie żadnych linii na ustach ani suchych miejsc. Kolor trzyma się na wargach przez kilka godzin. Co ważne- nie trzeba nic poprawiać. W dobrej cenie można ją dostać w https://drogeriaestrella.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (29) ›
 

 
Zapewne wiele z Was słyszało o słynnym, syryjskim mydle z Aleppo. To co je wyróżnia to przede wszystkim prosty, fantastyczny dla skóry skład. Mydła z Alep są naturalne, wyprodukowane bez barwników, sztucznych dodatków zapachowych, bez oleju palmowego i konserwantów. Wystarczy spojrzeć na skład- 40% olejku laurowego, 55% olejku oliwkowego oraz 5% wody z dodatkiem sody. To konkretne mydełko zostało zamówione w sklepie http://etnospa.pl/
Moje mydełko przypomina wyglądem ciasteczko-markizę. Zostało zapakowane w ozdobny woreczek z juty. Kosztuje 18,90 zł za 110 g i jest ważne 12 miesięcy od otwarcia http://etnospa.pl/pl/p/MYDLO-Z-ALEPPO-40-110G%2C-ORYGINALNY-Z-SYRII/636
*Jakie są właściwości Mydła z Aleppo?* Posiada właściwości antyseptyczne, zabliźniające i nawilżające. Znajduje zastosowanie w procesie wspomagania leczenia łuszczycy, egzemy, grzybicy, łojotokowego zapalenia skóry, wypadających włosów, łupieżu, zaawansowanego trądziku, przebarwień skórnych. Jest bezpieczne dla całej rodziny, mogą go stosować nawet dzieci i niemowlaki. Mydło z Aleppo nadaje skórze czystość i uczucie świeżości, oraz czyni ją niesamowicie gładką. Czy więc warto je kupić? Zdecydowanie TAK!
  • awatar Nemdatine: Z chęcią zamówię :)
  • awatar making-myself-beauty: Cieszę się, że przeczytałam Twoją recenzję. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad kupnem mydełka Aleppo i nie wiedziałam od jakiego stężenia zacząć i czy w ogóle kupić.
  • awatar Prawdziwa Egzotyczna Miłość: Mam nadzieję,że aleppo będzie jednym z elementów mojej walki z trądzikiem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (38) ›
 

 
Pielęgnacja prosto z natury, kosmetyk, który nie zawiera sztucznych składników, nie testowany na zwierzętach, odpowiedni dla wegan, bez alkoholu, posiadający certyfikat ECOCERT-tak prezentuje się fantastyczny produkt z linii Pyrus Cydonia a konkretnie *24h intensywnie nawilżający żel do twarzy na dzień i na noc*, przeznaczony do każdego rodzaju skóry https://witalnie.com.pl/pigwa-24h-intensywnie-nawilzajacy-krem-do-twarzy-50ml.html
Żel ma przyjemną, lekką konsystencje, która błyskawicznie wchłania się w skórę. Bardzo dobrze nawilża. Zapewnia optymalne nawilżenie skóry przez cały dzień. Wystarczy zobaczyć, jaki fantastyczny skład ma ten preparat, by zapragnąć go mieć na swojej półce w łazience:
Aloe barbadensis (Aloe vera) leaf extract*, Caprylic/capric triglycerides, Aqua (Water), Glycerin, Xanthan gum, Cucumis sativus (Cucumber) fruit extract, Actinidia chinensis (Kiwi) fruit extract, Vaccinium myrtillus (Bilberry) fruit extract, Calendula officinalis (Calendula) flower extract, Rubus idaeus (Raspberry) fruit extract, Arctium lappa (Burdock) extract, Plantago major (Plaintain) leaf extract, Aesculus hippocastanum (Horse chestnut) seed extract, Sodium anisate*, Sodium levulinate*, Lactic acid, Betula alba (Birch) leaf extract, Aroma*/**, Pyrus cydonia (Quince) fruit extract. * ingredients from organic farming. ** natural essential oils.
99% składników żelu jest pochodzenia naturalnego a 87% składników pochodzi z rolnictwa organicznego. Oprócz świetnego składu i dobrego nawilżenia, żel z serii Pyrus Cydonia posiada cudowny, naturalny zapach. Po nałożenie tego preparatu, cera nabiera blasku, poprawia się jej kolory, jest przyjemnie napięta, świeża. Kosmetyk znajduje się w opakowaniu typu airless, co bardzo cenię, ze względu na higienę. Cena naturalnego, ekologicznego żelu to 42 zł za 50ml. Można go dostać tutaj: https://witalnie.com.pl/ Jestem bardzo zadowolona z tego żelu. Okazał się wydajny, moja skóra bardzo go polubiła, posiada certyfikat, który mi gwarantuje, że pochodzące z tych upraw rośliny są naprawdę "czyste", a uzyskane z nich ekstrakty, oleje i wyciągi wykazują dużą aktywność, czyli są skuteczne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (28) ›
 

 
*Filc* to wspaniały wyrób włókienniczy. Wykonuje się z niego dywany, koce, ubrania, torebki, portfele, korale czy różnego rodzaju etui. Od jakiegoś czasu jestem posiadaczką *filcowej okładki na książkę* od *Fifa&Rafa*
*Filcowe FifaRafa* https://filcowefifarafa.pl/ *to autorski butik* Moniki Tatki & Piotra Tyszczyka. Tych dwoje ludzi prezentuje tam swoje prace. W ofercie znajdziemy filcowe etui na tablety i czytniki, filcowe etui na produkty firmy Apple, zakładki do książek, filcowe pudełka na różne różności, filcową teczkę na dokumenty no i już wcześniej przeze mnie wspomniane filcowe okładki na książki. Wszystkie filcowe wyroby zaprojektowała i wykonała pani Monika. Nie da się ukryć, że okładka wykonana jest z olbrzymią starannością, dokładnością i dbałością o szczegóły.
Dlaczego takie etui? Jestem molem książkowym. Książka towarzyszy mi wszędzie,gdzie jestem. W domu ,w pracy, w poczekalni u lekarza,w autobusie. Zawsze wkurzało mnie to, że ludzie zerkają na okładkę mojej książki lub patrzą mi przez ramię. Czytam różną literaturę i nie czuję się w obowiązku do dzielenia się tym z całym światem. Tak więc taka okładka okazała się dla mnie wybawieniem. Wkładam w etui to,co aktualnie czytam i nikt nie wie czy to kryminał, książka fantasy czy jakieś porywające romansidło. No,ale to nie jedyne zastosowanie tego filcowego cudeńka. Ochrania ono książkę przed zniszczeniem. Często noszę w tym futerale kalendarz. Zdarzało się, że w torebce jego rogi a nawet kartki ulegały zniszczeniu. Bo w torebce trzeba mieć wszystko, prawda? Teraz, dzięki filcowej osłonie ten problem przestał istnieć.
*Filcowa okładka na książkę* https://filcowefifarafa.pl/filcowa-okladka-na-ksiazke-grafit-z-rozowym-p-10.html ma elegancki, grafitowy kolor. Do wyboru jest 11 kolorów pasków. Ja zdecydowałam się na różowy, chociaż wszystkie opcje wydawały mi się bardzo kuszące. Futerał wykonano ręcznie i zszyto na maszynie. Grubość filcu to 3mm. Trudno go zabrudzić i bardzo łatwo wyczyścić-wystarczy delikatnie przetrzeć gąbką z szarym mydłem lub płynem do prania a potem przemyć wodą. Dla mnie to niezbędny gadżet. Wygląda stylowo w torebce, można do niego wsadzić róże dokumenty, kserówki, recepty, listy-bez obawy, że coś się pogniecie, ubrudzi lub zamoknie. Myślę, że jak urodzi się Sara, to etui posłuży mi również jako okładka do książeczki zdrowia dziecka. *Co myślicie o wyrobach z filcu? Podoba Wam się taki futerał?*
  • awatar greene69: Wow fajna sprawa :) Nie słyszałam o tym wcześniej :)
  • awatar Immortal Bitch♕: Uwielbiam rzeczy z filcu,ciekawy pomysł z tą okładką.Ja osobiście kocham torebki z filcu ,są bardzo urokliwe,wytrzymałe nie brudzące się i można je zrobić samemu :)
  • awatar little_my: ostatnio czaje się na filcową torebkę, podobno są bardzo wytrzymałe, a wiadomo kobieta w torebce nosi wszystko :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (47) ›
 

 
Moje odkrycie tej wiosny - *Krem do twarzy BB firmy Rimmel.* W zasadzie powinnam napisać, że to nie odkrycie a miłość od pierwszego użycia ❤ Zazwyczaj wystrzegałam się kremów BB. Miałam kilka próbek różnych firm i jakoś nie zdawały one u mnie testów. Ten produkt okazał się jednak strzałem w 10! Zacznę od tego, że mam suchą cerę z bardzo drobnymi niedoskonałościami. Jak wiadomo, produkty typu BB to mieszanka kremu z podkładem. Funkcją kremu BB jest subtelne krycie zapewnienie naturalnego wykończenia makijażu. Nie sprawdzi się on u osób z cerą trądzikową. Jeśli macie niewielkie defekty skóry to z całego serca polecam Wam zamianę ciężkich podkładów na ten właśnie kosmetyk!
Odcień kremu BB, który posiadam to *light.* Jest to naturalny, beżowy kolor, który doskonale stapia się z moją skórą. Idealnie wyrównuje koloryt skóry i tuszuje drobne niedoskonałości (w moim wypadku delikatnie popękane naczynka i zaczerwienienia). Moim zdaniem jest to bardzo zadowalające krycie a nakładam tylko jedną warstwę BB. Nie podkreśla suchych skórek. Nie roluje się. Dobrze rozprowadza się na skórze, ma przyjemny, charakterystyczny dla podkładów z Rimmela zapach. Nie ściera się w ciągu dnia, nie ciemnieje na mojej twarzy. Po jego nałożeniu cera wygląda świeżo i promiennie. Krem posiada filtr SPF 15.
*Rimmel London 9w1* znajduje się w plastikowej tubce o pojemności 30ml. W *Drogerii Estrella* https://drogeriaestrella.pl/ kosztuje jedynie 10,95 zł --> https://drogeriaestrella.pl/pl/p/Rimmel-London-9w1-SPF15-Krem-do-twarzy-BB-30ml/2690 Cena zdecydowanie zachęca do zakupu i testowania. Ten krem to świetna inwestycja w naturalny wygląd. Jestem nim zachwycona. W moim przypadku sprawdza się w 100%. Macie doświadczenie z kremami BB? Znacie ten kosmetyk?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Krem do rąk to kosmetyk, który zużywam w bardzo dużej ilości. Skóra na dłoniach jest niezwykle delikatna, szybko się przesusza, ponieważ nie ma gruczołów łojowych ani grubej warstwy tkanki tłuszczowej. Ponadto narażona jest na czynniki atmosferyczne, detergenty itp. przez co traci na atrakcyjności. Wszystkie kobiety chcą mieć gładkie, zadbane i delikatne dłonie, dlatego nie zapominajmy o ich nawilżaniu!
Jakiś czas temu trafiłam na bardzo fajny krem-balsam do rąk. *Ujął mnie dużą pojemnością (200ml), niską ceną (13 zł) oraz krótkim, dobrym składem.* Półtłusty balsam do rąk Cannabis zawiera olej i ekstrakt z całej, zielonej części rośliny Cannabis sativa, które wzbogacają go o całe mnóstwo cennych substancji aktywnych, jak nienasycone kwasy tłuszczowe, fitosterole, fosfolipidy, antyoksydanty, biominerały, witaminy, karotenoidy i chlorofile. Olej i ekstrakt z konopi siewnej wykazują ponadto szereg właściwości pielęgnacyjnych, działają przeciwzapalnie, antybakteryjnie i antyalergicznie oraz doskonale regenerują i odżywiają skórę.
Krem wzbogacony został o witaminę B8 - inozytol, o właściwościach antyoksydacyjnych i biostymulujących, często nazywaną „witaminą młodości, witalności i zdrowia”. Ponadto balsam zawiera glicerynę, masło shea, D-Panthenol, allantoinę i witaminę E, które wzmacniają jego działanie regenerujące i zmiękczające. W jego składzie nie ma silikonów, parabenów, ani syntetycznych barwników. *Można go kupić w sklepie* https://ecostory.pl/ ----> https://ecostory.pl/balsam-do-rak-cannabis
To co najważniejsze-krem bardzo dobrze nawilża! Przynosi natychmiastową ulgę przesuszonej i ściągniętej skórze. Ponadto zmiękcza i wygładza dłonie. Posiada w swoim składzie emolienty, które chronią skórę przed odparowywaniem wilgoci i czynnikami zewnętrznymi. Balsam ma przyjemny zapach, który przez długi czas utrzymuje się na rękach. Konsystencja balsamu jest bardzo kremowa. Kosmetyk szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, co jest dla mnie dużym plusem. Jest wydajny i starcza na długi okres czasu. Moim zdaniem jego działanie zadowoli nawet najbardziej wymagające osoby.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (34) ›
 

 
  • awatar Jesteśmy wyjątkowe: Z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzę Ci: uśmiechów bez liku przy wielkanocnym stoliku, przyjaciół wielu, dużo w portfelu, dyngusa mokrego i czasu radosnego, a przede wszystkim szczęścia w miłości i moc radości! :)
  • awatar Tłiter: wesołego "Alleluja" :)
  • awatar Nemdatine: Zdrowych, Pogodnych Świąt Wielkanocnych :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Inny krem na dzień i inny krem na noc to nie chwyt marketingowy. Nasza skóra w ciągu dnia potrzebuje czegoś innego niż w nocy. W kremach na dzień niezbędne są filtry przeciwsłoneczne oraz składniki o działaniu ochronnym, ponieważ nasza cera narażona jest na działanie czynników zewnętrznych: słońca, zanieczyszczeń, zmian temperatury czy mrozu. Krem na noc powinien mieć bogatszą formułę niż ten dzienny i zawierać bardziej skoncentrowane składniki. Warto zwrócić uwagę, żeby zawierały substancje zwalczające wolne rodniki, ujędrniające, przeciwstarzeniowe, składniki dotleniające, regenerujące, przeciwzmarszczkowe.
O kosmetykach *See See* przeczytałam w zeszłym roku w jednym z magazynów kobiecych. Moją uwagę przykuła informacja, że to produkty z minerałami z Morza Martwego.Nie zawierają: parabenów, olei mineralnych, silikonów, syntetycznych zapachów. Kosmetyki See See przeznaczone są do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Pomyślałam-warto spróbować! Mam słabość do naturalnych produktów, więc musiałam się dowiedzieć czegoś więcej o tej marce. Pewnym utrudnieniem jest zakup kosmetyków See See. Lista miejsc, gdzie możecie je dostać znajduje się tutaj: http://seesee.com.pl/gdzie-kupić

W 50 ml, błękitnym, plastikowym opakowaniu kryje się krem o tak dużej ilości składników aktywnych, że brakłoby mi chyba miejsca a Wam cierpliwości, żeby to wszystko przeczytać. Najlepiej będzie, jak odeśle Was do strony producenta http://seesee.com.pl/krem-z-minerałami-z-morza-martwego-na-noc-do-wszystkich-typów-skóry W dużym skrócie- mamy tu koktajl, składający się z oleju z nagietka, oleju sezamowego, ze słodkich migdałów, z winogron, olejku jojoba, wody z Morza Martwego, masła shea, soku z aloe vera, wit.E, trawy cytrynowej i wielu, wielu innych substancji.
Krem na noc przeznaczony jest do każdego typu skóry. Ja mam suchą i jestem z niego bardzo zadowolona. Krem jest przyjemny w aplikacji, dobrze się wchłania, ma świeży, cytrusowy zapach, co jest pewnie zasługą trawy cytrynowej w składzie. Po jego nałożeniu, twarz jest przyjemnie nawilżona i miękka w dotyku. Rano wygląda na wypoczętą, odżywioną i zregenerowaną. Kosmetyk godny uwagi i polecenia. *Znacie produkty firmy See See?*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Witajcie Kochani! Dzisiaj post z serii beauty. To wszystko za sprawą urządzenia, które nazywa się *Energy Beauty Bar.* Czym jest? Do czego służy? Co kryje to żółte pudełeczko? Zapraszam do dalszej części wpisu.

Ten ładnie wyglądający przyrząd to *pulsacyjny masażer do twarzy* z głowicą w 99,9% wzbogaconą 24-karatowym złotem uwalnia w czasie masażu czyste jony złota, które stymulują produkcję kolagenu w skórze, skutecznie wygładzając nawet bardzo głębokie zmarszczki, pobudzają mięśnie, ujędrniają i naprężają skórę. Można je dostać w sklepie http://naturalsecrets.pl/ Masażer kosztuje 89,99 zł http://naturalsecrets.pl/akcesoria-i-dodatki/55-hit-zloty-masazer-pulsacyjny.html Dla porównania- za taki sam masażer innej firmy zapłacimy w sklepie internetowym lub drogerii kosmetycznej od 150 do 230zł.
Do uruchomienia *Energy Beauty Bar* potrzebna jest nam jedna bateria AA. Masażer wykonuje 6 tysięcy wibracji na minutę. Przed włączeniem urządzenia, nakładamy na twarz ulubiony krem lub olejek pielęgnacyjny. Masujemy 2-3 minutki. Mikromasaż wibracyjny pomaga nam wprowadzić w głąb skóry, substancje aktywne, zawarte w kosmetykach. To urządzenie nadaje się również do stosowania na szyję i dekolt. Moje pierwsze wrażenie po otworzeniu przesyłki z urządzeniem było bardzo pozytywne. Energy Beauty Bar wygląda bardzo elegancko, ma piękny złoty kolor, jest mały, poręczny, solidnie wykonany. Doskonale nadaje się na prezent.
No ale nie tylko wygląd się liczy. Bardziej interesowało mnie jego działanie na skórę. Przyznam, że byłam trochę sceptycznie do niego nastawiona. No bo jak takie pulsacyjne ruchy będą w stanie spowolnić procesy starzenia się skóry, stymulować produkcję kolagenu czy poprawić owal twarzy? A jednak... *Pulsacyjny masażer do twarzy zaskoczył mnie bardzo pozytywnie.* Na efekty trzeba poczekać około 2-3 tygodni ale naprawdę warto. W wyniku nasycenia tkanek tlenem następuje detoksykacja skóry. Po kilku dniach stosowania masażera wyskoczyły mi na skórze krostki, więc już wtedy coś się podziało. Po upływie 2 tygodni zauważyłam, że skóra ma o wiele lepszy koloryt, stała się promienna, bardziej napięta i jędrna. Po trzech tygodniach zauważyłam, że spłyca mi się lwia zmarszczka między brwiami. Dla mnie efekt wow! Zdecydowanie mogę go Wam polecić. Jeśli w domowym zaciszu pragniecie zadbać o wygląd swojej twarzy, szyi i dekoltu, to *Energy Beauty Bar* jest urządzeniem do tego stworzonym!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (39) ›
 

 
Czas na wiosenny detoks! Są takie owoce, które mają niezwykłe właściwości. Jednym z nich jest mango. Pożyteczność tego egzotycznego owocu doceniono już 4 tysiące lat temu w Indiach. Mango ma specyficzny smak i zapach. Jest jednym z moich ulubionych owoców. Jakiś czas temu odkryłam, że na rynku dostępny jest *100% sok z owoców Mango* , który na dodatek nie zawiera cukru ❤ Można go dostać w sklepie ze zdrową żywnością https://www.straganzdrowia.pl/ Sok z Mango kosztuje 22,90 zł za 500ml. Spożywamy go 2x dziennie po 25 ml na pół godziny przed posiłkiem. Po otwarciu można przechowywać go 21 dni w lodówce. https://www.straganzdrowia.pl/pl/p/Sok-z-mango-100-bez-cukru-500ml/198
*Sok z owoców Mango* zawiera witaminy i minerały. Wśród nich znajdziemy witaminy A, C, E, PP oraz witaminy z grupy B oraz potas, wapń i magnez. Mango uznaje się też za jedno z bogatszych źródeł miedzi, biorącej udział w produkcji czerwonych krwinek. Jest też bogatym źródłem błonnika. Sok zawiera składnik o nazwie lupeol.Potwierdzone badaniami właściwości lupeolu wykazały, że to naturalny sprzymierzeniec w walce z komórkami rakowymi. Ponadto sok z mango pomaga pozbyć się tkanki tłuszczowej i obniża poziom cholesterolu i cukru we krwi, wspomaga pracę jelit,poprawia odporność, wygląd skóry,działa przeciwmiażdżycowo, zapobiega anemii, spowalnia starzenie się i obumieranie komórek, zapobiega powstawaniu żylaków. Czy kogoś jeszcze trzeba przekonywać? ♡ Na zdrowie Kochani!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
Wiosnę czuć na każdym kroku. Pogoda zrobiła się piękna i słoneczna, każdego dnia pojawiają się nowe, zielone pąki na krzewach i drzewach, krokusiki wystawiają swoje kolorowe główki do słońca. Co raz częściej kupujemy hiacynty, tulipany, prymulki. Staramy się wnieść do naszych mieszkań cząsteczkę tej jednej z najpiękniejszych pór roku. Ja oprócz kwiatów, postawiłam na swojej komodzie dużą świecę zapachową *Yankee Candle Happy Spring* o zapachu bukietu wiosennych kwiatów.
Do tej pory kupowałam jedynie woski YC (które swoją drogą ubóstwiam), więc to moja pierwsza świeca w słoiku tej firmy. Jakie są moje wrażenie i odczucia? Kiedy przyniósł mi ją kurier i otwarłam paczkę, przeżyłam prawdziwy szok! Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech i pomyślałam- *"OMG! Ta świeca jest olbrzymia!"* Spodziewałam się, że jej gabaryt będzie większy, że waży 623 g, że jej wymiary to 10,7 cm x 16,8 cm, ale jakoś nie potrafiłam sobie tego zwizualizować. Dopiero, kiedy położyłam ją obok zwykłej świeczki zapachowej (tak jak na zdjęciu), przekonałam się, że jest naprawdę spora. Zakochałam się w niej bez pamięci!
Jest to zapach z edycji limitowanej Wielkanoc 2017. Świeca ma się palić około 110 - 150 godzin. *Można ją kupić tutaj* https://www.candleonline.pl/ Swoją drogą chciałabym móc przetestować wszystkie ich zapachy. Wyglądają tak pięknie i kusząco, że można się od nich uzależnić. *Jak pachnie Yankee Candle Happy Spring?* Świeżo i kwiatowo. Opakowanie mogłoby sugerować, że jest to zapach tulipanów, ale moim zdaniem jest to zapach wiosennego ogrodu. Takiego, w którym przeplatają się wonie różnych kwiatów, na których spoczywa jeszcze poranna rosa. To bardzo autentyczny, wielowymiarowy zapach o niepowtarzalnym wdzięku. Bardzo przypadł mi do gustu. Świeca pali się równomiernie, dając przytulny blask.
Duży plus za przyjemny, stylowy design świecy. Jasno błękitna barwa wosku, przezroczysty słój, etykietka z cudownym bukietem żółtych i białych tulipanów tworzą nastrój sprzyjający dobremu samopoczuciu. *Co myślicie o świecach Yankee Candle? Jakie zapachy lubicie najbardziej?*
*Świeca* https://www.candleonline.pl/pl/p/Happy-Spring-Duzy-sloik/656
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (55) ›
 

 
Znacie produkty marki *Selfie Project?* Dostępne są wyłącznie w *Rossmannie* i mają bardzo przyzwoite ceny. To kosmetyki stworzone z myślą o nastolatkach, które zaczynają borykać się z problemami skórnymi oraz dla tych, którzy chcą tym problemom zapobiegać. Ja mimo, że nastolatką już nie jestem (chociaż często tak się czuję) i tak postanowiłam wypróbować trzy produkty tej firmy. Lubię testować nowości kosmetyczne, jestem otwarta na nowe marki. Co sądzę o kosmetykach Selfie Project? Przekonajcie się same...
Na pierwszy ogień *Maseczka NoStress (3,99 zł)* W składzie tej maseczki znajduje się Mineralna Glinka Kaolin, której zadaniem jest dogłębne oczyszczenie i regulacja wydzielania sebum; Kwas Migdałowy 1%, który działa antybakteryjnie i złuszczająco;Węgiel Bioaktywny, który działa antybakteryjnie, ma za zadanie usuwać ze skóry nagromadzone zanieczyszczenia.
Po nałożeniu maseczki, towarzyszy nam takie samo uczucie jak po nałożeniu na twarz jakiejkolwiek glinki-czyli uczucie zasychania. Po 15 minutach zmyłam twarz letnią wodą i byłam bardzo zadowolona z efektu. Skóra była przyjemna,delikatna w dotyku, gładka i oczyszczona.
Drugi kosmetyk, to *Selfie Project Krem CC (16,99 zł)* Postanowiłam go wypróbować, mimo, że nie do końca jestem fanką tego typu kremów. Jednak spędzam teraz dużo czasu w domu i chciałam, żeby moja cera odpoczęła od cięższych podkładów, a przy tym miała ładny, wyrównany koloryt. Patrząc pod tym kątem, krem CC sprawdził się. Radzi sobie też z małymi niedoskonałościami, typu drobne zaczerwienienia. Dobrze stapia się ze skórą i optycznie poprawiają jej wygląd. Nie zawiera parabenów, SLS i SLES, oleju parafinowego. Myślę, że fajnie sprawdzi się podczas ciepłych, letnich dni. Co jeszcze ważne -kosmetyki tej firmy nie były testowane na zwierzętach.

Ostatni produkt to *Chusteczki NoMakeUp (10 sztuk/3,99 zł)* Małe, poręczne opakowanie-idealne na krótki wyjazd. Chusteczki spełniają swoje zadanie-radzą sobie z podkładem, różem, rozświetlaczem. Całkiem dobrze zmywają makijaż. Mają przyjemny zapach, są delikatne, nie podrażniają cery ani jej nie wysuszają. Bardzo przyzwoity produkt, po który z pewnością jeszcze wiele razy sięgnę. *Używałyście kosmetyków Selfie Project?*
  • awatar Wiedźma1: @Damska: Ja akurat nie miałam takiego problemu
  • awatar Damska: Zaciekawiła mnie ta maseczka... Nie miałaś po niej "skorupy na twarzy" - takiego jednego wielkiego suchego placka? Moje policzki są strasznie wrażliwe i boje się, że strasznie je podrażnię :/
  • awatar PrincessAurora: nie znam tej firmy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (46) ›
 

 
Jak ja żałuję, że nie jestem dzisiaj w Irlandii. Dzień Świętego Patryka to wyjątkowe święto. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spełnić moje marzenie i właśnie 17 marca wypiję w Temple Bar mojego ulubionego Guinnessa ❤ Pamiętam jakie ogromne wrażenie zrobił na mnie ten pub. Takiego klimatu nie znajdzie się nigdzie. Stoliki zrobione z wielkich beczek, muzyka na żywo, specyficzny klimat... rozmarzyła się ❤ Czas więc zejść z chmurek na ziemię. Zapraszam do obejrzenia mojego mixu zdjęć. Mam już pokaźną kolekcję ubranek dla Malutkiej. Oczywiście wszystko ocieka różem, a jakżeby inaczej. Tak naprawdę w sklepach ciężko dostać ubranka dla dziewczynki w innym kolorze niż baby pink. Zaczynam też robić zapasy wkładek laktacyjnych, chusteczek, ostatnio kupiłam nożyczki, które polecono na szkole rodzenia. Taka szkoła to naprawdę fajna sprawa. Jeśli chodzi o pielęgnacje brzuszka ciążowego, to smaruję się olejem ze słodkich migdałów i kosmetykami Mama Ream 4 your baby. Może Wy polecacie jakieś olejki, które zapobiegają rozstępom?
Magnesy na lodówkę z własnymi zdjęciami to mój hit. Jestem w nich bezgranicznie zakochana! Wchodzę do kuchni i od razu przypominają mi się wakacje w różnych zakątkach świata, czy miłe chwile, spędzone w gronie rodziny. Poza tym takie magnesy nie są drogie. Polecam Wam!/ Jak na mola książkowego przystało, trochę nowości z biblioteki. Przepisy Ani Lewandowskiej, Dieta Paleo czy popularna ostatni Magia.
Zapach tworzy klimat domu- na niepowtarzalny zapach w szklanym flakoniku z ratanowymi pałeczkami trafiłam całkiem niedawno a już wiem, że stanie się moim ulubieńcem./ Soczek z Mango, Młody jęczmień- zdrowo i smacznie ( no może w przypadku młodego jęczmienia to tylko zdrowo ◕‿◕ )/ Kwiatowy wyżeracz, moje kochane serduszko❤
Dużo nowości kosmetycznych i ciekawy masażer do twarzy. *Wpadło Wam coś w oko?*
  • awatar kakmag: Sliczny masz ten blog :)
  • awatar MrsEagle: ja smarowałam brzuszek Kremem na rozstępy z ziaji i zwykłą oliwką dla dzieci :)
  • awatar Młoda Zielarka: Wszystko mi w padło w oko :) Nie sposób oderwać się od tych zdjęć :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (35) ›
 

 
Mam dla Was przepis na bardzo smaczny deser z nasionami chia. Nazwa "chia" pochodzi od azteckiego słowa "chian", które oznacza "oleisty". Nasiona tej rośliny ceniły już starożytne ludy Ameryki. Dostarczały im energii, a dzięki zawartości wielu witamin i minerałów wzmacniały organizm. *Nasiona chia* zawierają 8 razy więcej kwasów tłuszczowych omega-3 niż łosoś, 6 razy więcej wapnia niż mleko i aż 15 razy więcej żelaza niż brokuły! Chia jest szczególnie polecana osobą odchudzającym się. Dzięki dużej zawartości błonnika po zjedzeniu nasion długo czujemy się syci. Jedzenie nasion chia (szałwii hiszpańskiej) świetnie wpływa na serce, zapobiega miażdżycy oraz wysokiemu poziomowi cholesterolu. Pozwala także uchronić się przed cukrzycą i łagodzi dolegliwości żołądkowe.

Deser nie wyszedł mi tak pięknie jak na zdjęciach, które można znaleźć w Internecie, dlatego, że dolałam za dużo mleka. Smakował za to wybornie! Takie smakołyki mogłabym jeść codziennie i na pewno by mi się to nie znudziło ◕‿◕ *Jak przygotować deser chia?* Potrzebna są :
•1 szklanka mleka krowiego lub roślinnego
•3 łyżki nasion chia MyVita
•3 łyżki gorzkiego kakao
•1 łyżka miodu
• dowolne owoce (truskawki,borówki,kiwi,banan itp.)
*Nasiona chia* pochodzą ze sklepu http://witalny.pl/pestki-i-nasiona/18-nasiona-chia-myvita-1000g-sklep-internetowy.html?search_query=chia&;results=1
*Sposób przygotowania*
Do mleka dodać nasionka chia, kakao, miód i wymieszać. Odstawić na kilka godzin do lodówki. Przystroić ulubionymi owocami, musem z truskawek lub dżemem. Jeść bez opamiętania ❤ Spróbujcie koniecznie i dajcie znać jak smakowało!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Są takie kosmetyki, które *kocha się* od pierwszego użycia. Do takich właśnie kosmetyków mogę zaliczyć *Peeling solny -Soczysta wiśnia z wanilią* z http://naturalsecrets.pl/ *Natural Secrets* to firma, gdzie ręcznie wykonują wszystkie kosmetyki,z najlepszych jakości surowców pochodzenia roślinnego. *Żaden z kosmetyków Natural Secrets nigdy nie był testowany na zwierzętach ani nie zawiera tłuszczów zwierzęcych!* Kosmetyki posiadają certyfikat bezpieczeństwa kosmetyku, zatwierdzony przez toksykologa, zgodny z nowymi dyrektywami UE dotyczącymi bezpieczeństwa kosmetyków, które weszły w życie od lipca 2013 roku. Wyniki badań dermatologicznych potwierdziły, iż są w pełni bezpieczne i hipoalergiczne! Wróćmy jednak do tematu peelingu.
W tym uroczym, szklanym słoiczku, który wygląda jak dżem lub konfitura ukochanej babuni, kryje się prawdziwa rozkosz dla ciała i ducha. *Peeling wiśniowo-waniliowy na bazie soli himalajskiej* pachnie obłędnie!!! Trochę jak cukierek, albo ulubiony lizak. Trochę jak sad, w którym na drzewach i krzakach rosną słodkie owoce. Może to zasługa oleju z pestek malin, winogrona i moreli, które ten produkt ma w składzie. Co najważniejsze- po kąpieli,ta woń jeszcze długo utrzymuje się na skórze...mmmm ❤ Można się cudownie zrelaksować i odprężyć, jeśli używa się takich cudownych kosmetyków ◕‿◕
Taki peeling to doskonały wstęp do dalszej pielęgnacji ciała. Ponadto to doskonałe oręże do walki z cellulitem. Peeling solny wykonuję raz w tygodniu. Po takim zabiegu skóra ma wyrównany koloryt, ma gładką powierzchnię i jest bardziej elastyczna. Sól himalajską, zawarta w składzie, bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek. Po peelingu skóra jest lepiej ukrwiona, zdrowsza. Wygląda świeżo i tak jak wspomniałam-pachnie obłędnie. W składzie na próżno szukać chemii. Są tu tylko naturalne składniki. Spróbujcie a nie pożałujecie. *Więcej informacji na jego temat, możecie poczytać tutaj* http://naturalsecrets.pl/glowna/66-solny-peeling-wisnia-z-wanilia.html Po raz kolejny naturalny kosmetyk podbija moje serce! Cieszę się, że w Internecie czy sklepach stacjonarnych jest co raz więcej takich fantastycznych produktów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (52) ›
 

 
Dzisiaj zapraszam na przepis z kategorii zdrowe słodycze. Jestem łasuchem i uwielbiam wszystko co słodkie. Wielokrotnie wspominałam, że czytając książkę czy przeglądając gazetę lubię sobie coś podjadać. Czasem są to orzechy a czasem słodycze. Staram się, żeby to były zdrowe słodycze. Najlepiej takie, które sama przygotuję, bo wtedy w 100% jestem pewna ich składu. Dzisiaj podzielę się z Wami moim przepisem na małe co nieco. Ciasteczka są pyszne i syte. Świetnie współgrają z herbatą.

*Do ich wykonania potrzebujemy* :
-szklankę płatków owsianych
-3 jajka
-2 łyżki miodu
-40 g cukru brązowego lub kokosowego
-1 łyżeczkę proszku do pieczenia
-150g miękkiego masła
-garść suszonej żurawiny (najlepiej bez cukru), garść słonecznika, rodzynek (możemy też dodać kokos lub nasiona, które lubimy typu len,sezam)
-0,5 szklanki mąki kokosowej dostępnej np. http://olejowyraj.pl/shop/

*Mąka kokosowa* to świetny zamiennik dla mąk pszennych, orkiszowych czy też owsianych. Ma liczne właściwości prozdrowotne. Jest bogata w białko i błonnik, ma niską zawartość tłuszczu,nie zawiera cholesterolu i glutenu. Ma niski indeks glikemiczny i nie powoduje nagłych skoków poziomu cukru we krwi oraz wyrzutów insuliny. Badania pokazują, że spożywanie produktów (również wysokoskrobiowych) z dodatkiem mąki kokosowej obniża indeks glikemiczny posiłku i pomaga utrzymywać glukozę we krwi na dobrym i stałym poziomie u diabetyków i osób zdrowych. Regularne spożywanie mąki kokosowej zmniejsza ryzyko chorób układu krążenia i zawału serca, a także wspiera działanie układu odpornościowego. Opakowanie takiej mąki kosztuje 12,30 zł http://olejowyraj.pl/shop/produktysypkie/77-maka-kokosowa-5903240972197.html
*Sposób przygotowania ciasteczek*
1. W miseczce należy wymieszać suche składniki: płatki owsiane, mąkę, proszek do pieczenia, żurawinę, nasiona, rodzynki.
2. W drugiej miseczce ucieramy masło z jajkami i cukrem. Potem dodajemy suche składniki i całość mieszamy.
3. Otrzymaną masę formujemy w dwa rulony i wsadzamy na około 3 godziny do lodówki.
4. Po wskazanym czasie, rulony tniemy nożem na plastry i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasteczka pieczemy 15 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 160 stopni.
  • awatar Beautiful Sunbird: Przepis z którego na pewno skorzystam :)
  • awatar Magdalena Kowalczykowa: Pięknie zaprezentowane ciasteczka. Mam ochotę ja zrobić :) Lubię takie kulinarne wariacje :) Nie mam mąki kokosowej, ale na pewno w najbliższym czasie zamówię :)
  • awatar Kaparek: Muszę mieć tę mąkę :) Ciasteczka pierwsza klasa :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (33) ›
 

 
Dopadło mnie przeziębienie. Przez całą zimę nie miałam nawet kataru. Teraz wystarczyło kilka dni ciepła i proszę... zapchane zatoki, ból gardła i ogólne osłabienie. Przeziębienie zazwyczaj leczę domowymi sposobami. Mam kilka niezbędników w postaci miodu, imbiru, czosnku, soku z czarnego bzu.
Te domowe receptury działają dość skutecznie. *Imbir* ma silne działanie przeciwbakteryjne i rozgrzewające. Kilka centymetrów korzenia ścieram na tarce i zagotowuje z trzema szklankami wody. Taki napój po przestudzeniu słodzę miodem. "Pali" jak sto diabli, ale rozgrzewa niesamowicie!
*Sok z czarnego bzu* bez dodatku cukru marki Look Food można kupić praktycznie wszędzie. Znajdziecie go w Auchanie, Stokrotce, Tesco, Netto, Społem, Carrefour, Polo Markecie i w wielu innych sklepach. Butelka 750 ml kosztuje tylko 9.95zł. Wyciąg z czarnego bzu skraca czas trwania infekcji górnych dróg oddechowych oraz grypy. Zawarte w nim flawonoidy wiążą się z wirusami, uniemożliwiając im przenikanie do komórek organizmu. Sok z czarnego bzu dodaję do herbaty lub piję rozcieńczony z wodą i posłodzony 2 łyżeczkami miodu. Jak ktoś lubi, to można pić ten sok 2 razy dziennie po 25ml na 30 minut przed posiłkiem.
*Czosnek* to niekwestionowany król w leczeniu infekcji. Zawiera naturalny antybiotyk i świetnie zwalcza objawy wywoływane przez wirusy. Ząbek czosnku można rozgryźć z łyżką miodu. Ja dodaję go na potęgę do wszystkich potraw. *Jakie są Wasze naturalne metody walki z przeziębieniem i grypą?*
  • awatar Keep Calm and Go Shopping: Trzeba spróbować Twoich metod, bo coś mnie chyba bierze. Przewiało mnie ostatnio na przystanku i jakoś czuję się osłabiona.
  • awatar Piękność: Muszę przejść się po ten sok :)
  • awatar Mów mi ZDRÓWKO !: Ja polecam posiłki z dużą ilością rozgrzewających przypraw-curry,pieprz czy czerwona papryka. Mleko z miodem i czosnkiem dobrze wpływa na organizm. Nacieranie się amolem na plecach i klatce piersiowej. Jedzenie dużej ilości papryki. Soki domowej roboty. Ty zachwalasz ten z czarnego bzu a ja ten z malin, chociaż przyznam , że nie mam doświadczenia z czarnym bzem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Kochane Koleżanki!
Życzę Wam wszystkiego Najlepszego! Doceniajcie siebie, swoich bliskich, czerpcie radość z każdego przeżytego dnia. Życiejest chwilą, więc nie ma sensu tracić go na bezsensowne zamartwianie się, na kompleksy. Bierzcie z niego pełnymi garściami. Bądźcie najlepszą wersją samej siebie ❤
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Polski producent, doskonałe produkty, w 2016 roku zdobyty certyfikat ”Dziedzictwo Kulinarne Dolnego Śląska ” - tym wszystkim może pochwalić się http://www.gacjana.pl/ ,rodzima firma zajmująca się produkcją i dystrybucją produktów lnianych. Ich wyrobów szukajcie w sklepach ze zdrową żywnością. Chałwy można zamawiać również http://www.gacjana.pl/chalwa/ drogą internetową.
*"Chałwa" lniana żurawinowa* to prawdziwe niebo w gębie. Jest słodka a jednocześnie kwaskowata. To świeża, orzeźwiająca, przepyszna przekąska. Opakowanie kosztuje7 zł. To zdrowa alternatywa dla słodyczy. "Chałwa" w swoim składzie zawiera żurawinę (65%) (suszona i kandyzowana - żurawina, cukier trzcinowy, kwas cytrynowy, olej słonecznikowy, koncentrat soku z czarnego bzu), orzechy arachidowe, siemię lniane (11,2%). Jest to produkt naturalny, wykonywany ręcznie. Chałwa żurawinowa tak mi zasmakowała, że zjadłam od razu całą paczkę ◕‿◕ No ale kto zabroni ciężarnej? ◕‿◕ *"Chałwa" lniana słonecznikowa* w smaku przypomina tradycyjną chałwę. Jej skład to: słonecznik(65%), żurawina, w tym żurawina suszona i kandyzowana ( żurawina, cukier trzcinowy, olej słonecznikowy), siemię lniane(11,2%). Ona również kosztuje 7 zł za opakowanie. To przekąska bogata w witaminy B, D, E, A, minerały:żelazo, potas, wapń oraz cynk.

Wszystkie chałwy są produktami bezglutenowymi i surowymi, dzięki czemu składniki zachowują właściwości odżywcze. Nie zawierają konserwantów, czy sztucznych barwników. Są źródłem antyoksydantów, flawonoidów, witamin, kwasów tłuszczowych omega3. Można nimi nasycić głód i zaspokoić ochotę na niezdrowe słodycze. Chałwy dostępne są w kilku smakach i wariantach - z orzechami lub bez, z gorzką czekoladą.
  • awatar PrincessAurora: ciekawa jestem smaku
  • awatar malami05: Ja też bardzo chętnie bym spróbowała i najlepiej tej z orzechami:) Jak powiem o tym swojej siostrze, to oszaleje z radości :)
  • awatar Mów mi ZDRÓWKO !: Miałam okazję jeść- coś fantastycznego :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (38) ›
 

 
Podstawą pielęgnacji moich włosów są szampony i odżywki. Jestem naturalną blondynką, więc mój włos charakteryzuje się tym, że jest cienki i łatwo się plącze. W wietrzne dni zawsze związuję je w warkocz bo inaczej musiałabym wyrwać połowę włosów z głowy, żeby je rozczesać. Prawdę powiedziawszy zazdroszczę posiadaczkom gęstych, grubych pukli, bo nie muszą borykać się z tym problemem. Dodatkowo zima osłabiła kondycję mojej czupryny. Pewnie większość z Was też zauważyła to u siebie. Chcąc poprawić wygląd mojej fryzury, sięgnęłam po rosyjski szampon, o którym pisałam Wam we środę oraz po organiczną odżywkę do włosów *Melisa Organic z proteinami pszenicy i ekstraktem z aloesu* ze sklepu http://skarbysyberii.pl/pl/
*Odżywka składa się z 98,7% składników pochodzenia organicznego.* To powód dla którego się na nią skusiłam. Uwielbiam naturalne kosmetyki. Moje włosy je uwielbiają! Ekstrakt z aloesu zawarty w odżywce nawilża cebulki włosów, wzmacnia naturalny połysk. Ten efekt jest naprawdę widoczny a przede wszystkim wyczuwalny. Proteiny pszenicy wzmacniają włosy, nadając im objętość i elastyczność. Hmmm... moim włosom nic nie jest w stanie nadać objętości, ale za to są bardzo sprężyste i elastyczne, więc obietnica producenta zostaje spełniona.
Odżywka jest bardzo lekka, nie obciąża włosów, ułatwia ich rozczesywanie. Aplikujemy ją na całej długości włosów (ja zwykle nakładam odżywki od połowy w dół)na około 2-3 minuty a następnie spłukujemy. Kosmetyk ma bardzo przyjemny zapach i poręczną w użyciu pompkę. Opakowanie 300ml kosztuje 17.52zł http://skarbysyberii.pl/pl/pielegnacja-wlosow/1267-melisa-organica-odzywka-do-wlosow-blask-z-proteinami-pszenicy-i-ekstraktem-z-aloesu-zmiekczenie-i-wzmocnienie-wlosow-4770416340651.html Jeśli chcecie mieć mięciutkie i błyszczące włosy to polecam Was tę odżywkę. U mnie się sprawdziła, ma świetny skład i jest dość wydajna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (46) ›
 

 
Czy słyszałyście kiedyś o ałunie? Od kiedy ten naturalny antyperspirant stał się popularny, chciałam go wypróbować. Tak minęło kilka miesięcy a mnie wreszcie trafiła się okazja. Zdecydowałam się na ałun w spray'u. Na rynku dostępne są również ałuny w kamieniu. Preparat można dostać na stronie http://etnospa.pl/ Jakie jest działanie tego produktu? Zapraszam do dalszej części wpisu.
Zacznijmy od tego, że ałun jest minerałem. Jego główną zaletą jest działanie bakteriobójcze. Ałun zatrzymuje rozwój bakterii odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach potu. Poleca się go alergikom, którzy są uczuleni na całą listę substancji, znajdującą się w standardowych dezodorantach. Można go stosować zarówno pod pachy, jak i do stóp. Ałun wykorzystuje się do zahamowania drobnych krwawień i skaleczeń, dlatego można go używać np.po goleniu, żeby złagodzić podrażnienia czy zatamować krwawienie. Można nim również odkazić miejsca ukąszenia owadów. Ałun nie zawiera barwników ani substancji zapachowych. Jest wygodny i praktyczny w użyciu.
Czy ałun się sprawdza? W moim przypadku tak! Po całym dniu nie czuję od siebie nieprzyjemnego zapachu potu. Poza tym ałun nie brudzi ubrań. To ogromny plus, bo stosując tradycyjne antyperspiranty, borykałam się z problemem białych śladów na większości bluzek. Poza tym ałun w sprayu jest wydajny. Psikam się nim od 3 tygodni i praktycznie nic nie ubyło ze 125ml buteleczki. Koszt ałunu w płynie to 24.90zł http://etnospa.pl/pl/p/ALUN-W-PLYNIE-ALUN%2C-MAROKO%2C-ANTYPERSPIRANT-125-ml/1505 *Stosowałyście kiedyś Ałun?* Jaka jest Wasza opinia na jego temat?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (37) ›